wtorek, 8 września 2015

Part 1

Odkąd wyjechałam do Francji moje życie polegało na impulsywności. W sekundę musiałam podejmować ważne decyzje, które wymagają dokładnego zastanowienia. Dwa miesiące temu dostałam propozycje na kilka sesji zdjęciowych w różnych zakątkach świata. Mimo wielu wątpliwości zgodziłam się, a w zeszłym tygodniu w gazetach w całej Ameryce i Europie pojawiły się moje zdjęcia z artykułem "Czy Angeles Carara pójdzie w ślady siostry i zacznie śpiewać?"
Oficjalnie zdecydowałam, że nie zamierzam dawać koncertów, ani zawodowo śpiewać. Propozycje były bardzo kuszące, ale postanowiłam niedługo wrócić do Buenos Aires i znów dawać lekcje śpiewu w studio.
Siedziałam w samolocie, który miał już za kilka chwil dotrzeć do słonecznej stolicy Argentyny. Wygodnie rozłożona w miękkim fotelu wcisnęłam słuchawki i uszy i włączyłam moją ulubioną play listę.
W uszach rozbrzmiały nuty "habla si puedes". Przymknęłam oczy i dałam ponieść się marzeniom.
Perspektywa Germana
- German!- Usłyszałem zaskoczony głos Ramallo, który wparował podekscytowany. - Zobacz na stronę dwudziestą trzecią!- Powiedział i rzucił mi na biurko kolorową gazetę modową.
- Po co?- Zapytałem unosząc brwi. Byłem zmęczony ostatnimi miesiącami, kiedy podpisywałem liczne kontrakty i jeździłem na spotkania w całym kraju. Jedyne czego pragnąłem to solidnego odpoczynku, a nie oglądania kobiecych magazynów.
- Czytaj i nie gadaj!- Zażądał, a ja uniosłem dłonie w górę na znak poddania i otworzyłem damskie czasopismo na wyznaczonej stronie. To co tam ujrzałem trochę mną zatrzęsło. Angie jako modelka. Na wszystkich zdjęciach wyglądała tak naturalnie, pięknie. Byłem zaskoczony, że moja szwagierka została modelką. I artykuł, który z zainteresowaniem przeczytałem. Kiedy dotarłem do miejsca, gdzie kobieta powiedziała, że nie robi kariery wokalnej odetchnąłem z ulgą. Nie chciałbym żeby jej los był taki jak Maryi. W duchu bardzo przejąłem się tym, że widzę blondynkę w gazecie, ale starałem zachować się stoicki spokój. Nie zamierzałem pokazywać jakichkolwiek emocji przez Ramallem, który zacząłby swoje mądrości. - Kochasz ją- Stwierdził. On wiedział, że ja wiem, że on ma rację.
-Masz racje- Poddałem się sfrustrowany. Kochałem ją jak głupi i byłem gotowy obić twarz każdemu mężczyźnie, który śmiał na nią spojrzeć. - I wiesz co? Jestem cholernym tchórzem, bo nie potrafię o nią walczyć, ani jej tego okazać- Bąknąłem bawiąc się długopisem, którym po chwili cisnąłem w kąt gabinetu.
- Walcz o nią. Jedź jutro do niej do Francji i wyznaj uczucia. - Doradzał mi przyjaciel, a ja analizowałem wszystkie opcje. Już chciałem coś powiedzieć, kiedy rozmowę przerwał nam dzwonek do drzwi.
Perspektywa Angie
- Angeles moja Angunia! Ale wypiękniałaś- Krzyczała czarnowłosa gosposia tuląc mnie do siebie o nie zamierzając uwolnić z uścisku.- Tak tu smutno bez ciebie było. Violetta!- Krzyczała kobieta, a schodami zbiegła blond włosa nastolatka.
- Angie- Wykrzyczała siostrzenica i odepchnęła gosposie tonąc w moim uścisku. - Jej Angie jak się cieszę, że tu jesteś. Na ile zostaniesz? Wrócisz do studia? muszę ci tyle opowiedzieć- Mówiła podekscytowana i skakała z radości.
Kiedy dziewczyna mnie puściła zobaczyłam dwóch dobrze znajomych mi mężczyzn. Najpierw przywitałam się z Ramallem, a zaraz potem przyszła kolej na Germana. Chwile staliśmy na przeciwko siebie intensywnie się w siebie wpatrując. Zahipnotyzowana jego czekoladowymi tęczówkami nie śmiało  się uśmiechnęłam i przytuliłam go. Nie był to uścisk dwójki przyjaciół, ani rodziny, tylko zakochanej pary. Zignorowałam łzy piekące moje zamknięte oczy i wtulałam się w jego klatę rozkoszując się zapachem męskich perfum i żelu pod prysznic.
- Ide zrobić twój ulubiony tort bezowy- Oznajmiła śpiewnym tonem gosposia i uszczypnęła mnie lekko w policzek. Violetta zaciągnęła mnie do swojego różowego pokoiku i wskoczyła na łóżku. Długo czekałam na chwilę, kiedy znowu tak usiądziemy i szczerze porozmawiamy,jak robiłyśmy to co dziennie. Violetta opowiedziała mi o studiu, o tęsknoty za Leonem i o różnych kłótniach z ojcem. Ja natomiast udzieliłam jej informacji o moim życiu w Europie.
- Na ile zostajesz- Padło w końcu pytanie z ust dziewczyny.
- Na stałe- Odpowiedziałam z uśmiechem i dostrzegłam iskierki w radosnych oczach nastolatki. - Idę się rozpakować- Stwierdziłam i z uśmiechem na ustach opuściłam pokój.
Moja sypialnia w ogóle się nie zmieniła. Te same kawowe ściany, duże łóżko małżeńskie pod ścianą. Biała etażerka i duża szafa wbudowana w ścianę. Podeszłam do dużego okna i odsłoniłam rolety wpuszczając do pomieszczenia światło słoneczne. Mój krokus stojący w doniczce na komodzie prześlicznie zakwitł za sprawą umiejętności ogrodniczych Olgi, dlatego po pomieszczeniu roznosiła się delikatna woń kwiatu. Bez zwłoki zaczęłam rozpakowywać swoje rzeczy i segregując je w szafach. Kosmetyki zaniosłam do swojej łazienki i ułożyłam je na białej, metalowej półeczce. Przejrzałam się w lustrze umieszczonym nad umywalką i zobaczyłam blondynkę z rozczochranymi włosami po ciężkiej podróży i lekko podkrążonymi oczami. Pobyt w Europie spełnił moje marzenia, ale najlepiej i najbezpieczniej czułam się tu- w Buenos Aires. Znużona całym dniem zrzuciłam z siebie dzisiejsze ubrania i weszłam do kabiny prysznicowej. Pozwoliłam, żeby gorące krople wody swobodnie spłynęły po moim ciele. Odchyliłam lekko głowę do tyłu, aby ciecz zmoczyła rówież moją twarz. Odprężyłam się pod pół godzinnym prysznicem, po którym ustałam na biały puchaty dywanik, a swoje ciało owinęłam ręcznikiem. Wyszłam z łazienki i będąc w swoim pokoju ubrałam moją różową koszulę nocną, sięgającą do połowy uda. Usiadłam na szerokim parapecie i przyglądałam się widokowi z mojego okna. Buenos Aires nocą wyglądało zupełnie inaczej niż Francja czy Włochy. Nie widziałam kolorowych kamienic, tylko bajecznie oświetlone parki i dzielnice, a gdzieniegdzie kluby, gdzie bawiło się wielu ludzi każdej nocy. Przybliżyłam kolana do klatki piersiowej i ułożyłam podbródek na kolanach. Zaczęłam cicho podśpiewywać "Tienes Todo", ale moje emocje nie pozwoliły mi śpiewać pod nosem, dlatego już po chwili śpiewałam już na cały dom. Razem z zakończeniem utworu usłyszałam klaskanie. Gwałtownie odwróciłam wzrok w stronę przybysz, którym okazał się panem domu.
- Pięknie- Skomentował z delikatnym uśmiechem. Również lekko podniosłam kąciki ust i starałam się ukryć moje skrępowanie tym, że siedzę przed nim w samej pidżamie. - Masz anielski głos.- Dodał.
- Dziękuje- Szepnęłam. Nie lubiłam kiedy ktoś zbyt bardzo zachwycał się moim śpiewem, co właśnie robił German. Starałam się jednak być miła dla szwagra, któremu jeszcze nie całe trzy lata temu miałam ochotę podciąć gardło.
- Nie dziękuj. Jesteś zmęczona po podróży?- Zapytał w końcu.
- Bardzo- Wyznałam zgodnie z prawdą. Padałam z nóg i jedyne na co miałam ochotę, to wyłożyć się na moim wygodnym łóżku i spać, tak długo, aż porządnie się wyśpię.
- Więc dobranoc- Zbliżył się do mnie i pocałował w czubek głowy, następnie opuszczając pokój.
Przekręciłam się z boku na bok i spokojnie oddychałam. Niedawno wybudziłam się z krainy Morfeusza, ale nie zamierzałam otwierać oczu, a ci dopiero wstawać. Usłyszałam przekręcanie klamki i otwieranie drzwi. Zignorowałam to i udawałam, że nadal śpię. Przybysz położył coś na stoliku nocnym i cmoknął mnie w czubek nosa, a następnie wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi. Kiedy ten "ktoś" opuścił pokój otworzyłam oczy, które oślepiły promienie słoneczne. Zasłoniłam je ręką i podniosłam się do pozycji siedzącej i zwróciłam wzrok na etażerkę, gdzie leżała srebrna taca z talerzem rożnych kanapek, kubkiem herbaty i karteczką. Wzięłam do dłoni kartkę papieru i przeczytałam napis "Smacznego śpiąca królewno". Mimowolnie się uśmiechnęłam i ułożyłam tacę na swoich kolanach, aby zjeść śniadanie. Cały czas zastanawiałam się, kto mógłby przynieść mi to jedzenie, ale muszę przyznać, że jak na zwykłe kanapki smakowały świetnie.
Po zjedzeniu śniadania odprawiłam poranną rutynę i wyszykowana zeszłam na dół.
- Witam!- Krzyknęłam entuzjastycznie do krzątającej się w kuchni gosposi.
- Oooo Angie wyspana?- Zapytała czarnowłosa posyłając mi serdeczny uśmiech.
- Oczywiście- Odpowiedziałam. Trochę czasu jeszcze porozmawiałam z Olgitą, a następnie zabrałam torebkę i ruszyłam w stronę szkoły artystycznej "studio on beat".
Wdychałam zapach stolicy Argentyny. W powietrzu wyczuwałam zapachy gofrów, karmelu i jabłek, które sprzedawano w kolorowych stoiskach. Przyglądałam się mijającym mnie ludziom i samochodom, tak jakbym po raz pierwszy szła ulicami Buenos Aires. Dochodząc do studia słyszałam muzykę wydobywającą się z budynku. Weszłam do środka i znalazłam się w pustym korytarzu. Zapewne trwały lekcje, bo w holu nie było żywej duszy. Skierowałam się do pokoju nauczycielskiego, w którym zobaczyłam mężczyznę z burzą loków na głowie i szmaragdowymi oczami. 
- Kim pani jest?- Zapytał ciemnowłosy unosząc kąciki ust do góry, ukazując tym samym urocze dołeczki w policzkach.
- Ja jestem Angie pracowałam tutaj, ale wyjechałam na pół roku do Francji- Wyciągnęłam dłoń w stronę mężczyzny, a on uścisnął ją. Za sprawą jego dotyku moje ciało przeszedł przyjemny dreszcz.
- Harry- Przedstawił się zielonooki.- Jestem na twoim dawnym stanowisku.- Spędziłam z Harry'm resztę godziny lekcyjnej i brunet okazał się miłym mężczyzną. Byłam pewna, że Pablo na mojego zastępce znalazł kobietę, a tu taka niespodzianka. Co prawda Violetta mówiła, że mają nowego przystojnego nauczyciela, ale nie sądziłam, że aż tak przystojnego.
- Może wyjdziemy wieczorem na kolacje?- Zapytał zielonooki i uśmiechnął się do mnie szarmancko.
- Chętnie- Odpowiedziałam przystając na zaproszenie lokowatego.
W końcu rozbrzmiał dzwonek sygnalizujący koniec lekcji, a na szkolnym holu dało usłyszeć się gwar rozgadanych nastolatków. Chwile potem do pokoju wtargnęli nauczyciele i tak jak poprzedniego dnia mieszkańcy willi Castillo, tak samo mnie uściskali. Najdłużej jednak trwałam w uścisku Pablita.
- Nic nie mówiłaś, że wracasz- Wykrztusił przyjaciel mocno przygniatając mnie do siebie.

Angie!- Usłyszałam radosne krzyki uczniów, kiedy pojawiłam się na szkolnym boisku, gdzie Pablo zwołał zebranie. Fala serdecznych spojrzeń zilustrowała uważnie moją osobę od stóp do głów, a ja stałam osłupiała na środku i rozłożyłam ramiona, aby zachęcić młodzież do wspólnego uścisku. Nastolatkowie rzucili się na mnie mówiąc co chwile teksty typu "tęskniliśmy" czy "wróciłaś". Po powitaniu dzieciaków nadal wszyscy stali zebrani, a ja zaczęłam mówić.
- Pobyt we Francji wiele we mnie zmienił- Zaczęłam nie śmiało, ale z każdym kolejnym wypowiedzianym słowem czułam rodzącą się we mnie pewność.- Dostawałam wiele propozycji, dzięki którym mogłabym zawodowo występować na scenie, jeździć w trasy... Ale przez cały ten czas dostrzegłam, że moje miejsce jest tu- w Buenos Aires i moim marzeniem jest uczenie i przygotowywanie was do kariery muzycznej. I znowu chce być waszą nauczycielką, oczywiście jeśli Pablo się zgodzi- Ostatnie słowo wypowiedziałam wpatrując się w przyjaciela z wielką nadzieją. Mężczyzna posłał mi serdeczny uśmiech i ścisnął moją dłoń palcami.
- A więc zaczynasz od jutra, a Harry będzie ci pomagał- Odparł dyrektor na tyle głośno, aby wszyscy usłyszeli. Po tych słowach uczniowie mogli się rozejść do domów, a ja razem z gronem pedagogicznym ustaliliśmy plan moich zajęć. Po ustaleniu grafiki mogłam udać się do domu, gdzie trafiłam akurat na obiad. Zasiadłam do nakrytego już stołu, gdzie siedzieli już wszyscy domownicy i po moim przyjściu zaczęliśmy pochłanianie posiłku.
- I co myślisz o panu Harry'm- Zapytała mnie Viola posyłając mi jednoznaczne spojrzenie.
- Jest bardzo przystojny i miły- rozmarzyłam się i poczułam na sobie Germana patrzącego na mnie z wyrzutem i złością? Nie wiedziałam za bardzo o co mu chodzi, dlatego postanowiłam zignorować inżyniera i skoncentrować się na obiedzie.
Perspektywa Germana.
- Mówiłem, że w końcu ją stracisz- Prawił Ramallo spacerując w kółko po moim gabinecie- Zauroczyła się- Stwierdził- Gdybyś wyznał jej miłość chociażby wczoraj to...
-Zamknij się!- Krzyknąłem i uderzyłem pięścią w blat dębowego biurka.- Jeszcze nie jest za późno. Idę zaprosić ją na kolacje, odwołaj spotkania- Zażądałam i z hukiem zatrzasnąłem drzwi, o które oparłem się, aby ochłonąć, a następnie ruszyłem do pokoju ciotki mojej córki. Przed drewnianymi drzwiami poczułem zapach jej słodkich perfum idealnie pasujących do jej charakteru. Zapukałem dwa razy i wszedłem do środka. Blondynka stała w puchatym szlafroku i turbanie na głowie przed szeroko otwartą szafą widocznie czegoś szukając. Kiedy mnie zobaczyła pisnęła zaskoczona, ale zaraz na jej twarzy zagościł delikatny uśmiech.
- Angie czy... Czy chciałabyś iść dzisiaj ze mną na kolację?- Zapytałem nieśmiało. Zauważyłem, że kobieta nerwowo zaczęła bawić się swoimi palcami i wbiła w nie wzrok. Cierpliwie stałem i czekałem na odpowiedź.
- Germanie ja... Ja dzisiaj nie mogę- Bąknęła podnosząc wzrok i zaszczycając mnie chabrowym spojrzeniem.
- Dlaczego?- Spytałem zawiedziony, ale jednocześnie cholernie ciekawy, dlaczego mi odmówiła.
- Bo ja dzisiaj idę na kolację z moim... Z moim współpracownikiem- Wyjaśniła z lekkich uśmiechem, a na jej policzkach dostrzegłem delikatne rumieńce. Bez słowa odwróciłem się i wróciłem do swojego gabinetu, gdzie Ramallo niecierpliwie na mnie czekał.
-I co?- Zapytał z nadzieją i podekscytowaniem, które zniknęły, kiedy zobaczył moją smętną minę.
- Miałeś racje, spieprzyłem sprawę.- Bąknąłem i usiadłem na swoim skórzanym fotelu- Idzie z jakimś fagasem na kolacje- Wymamrotałem z niezadowoleniem. Ukryłem twarz w dłoniach całkowicie ignorując mojego przyjaciela, który dobrze mnie znał i wiedział, że chce zostać sam, dlatego opuścił gabinet. Zamknąłem oczy i zacząłem analizować słowa, które kilka minut temu wypłynęły z ust mojej szwagierki i doszedłem do wniosku, że mimo, że idzie na kolacje z jakimś facetem dzisiaj nie znaczy, że mam przestać o nią walczyć.



Uff... I dotrwałam do końca pierwszego rozdziału. Mam nadzieje, że początek mojego opowiadania was zaciekawił i pozostawicie po sobie jakieś "pamiątki" (w postaci komentarza oczywiście)
I na początek pytanie: Odpowiadają wam rozdziały takiej długości? 



8 komentarzy:

  1. Jakiś nowy blog o germangie
    Fajny pomysł na opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny początek ;-) długość rozdziałów idealna :-D. Czekam na nexta :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :3 Next zaczęłam już pisać

      Usuń
    2. Już się nie mogę doczekać ;-)

      Usuń
  3. Taka długość jest super! Już nie lubię tego Harry`ego ;) Rozdział super, fajnie się zapowiada :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpowiem ci, że nasz Harry troche namiesza w serdusku Angeles...
      PS. Dzięki

      Usuń
  4. Taka długość jest super! Już nie lubię tego Harry`ego ;) Rozdział super, fajnie się zapowiada :D

    OdpowiedzUsuń